sobota, 12 listopada 2016

Pacynka i nie tylko

Niedawno miałam okazję szyć pacynkę, taką jak do teatrzyku, na patyku. Było to dla mnie nowe wyzwanie, ponieważ pacynek jeszcze nie szyłam. Pacynka miała być księżniczką. Sama postać ma 50 cm, a razem z patykiem około 70 cm, więc jest całkiem spora. Jako materiał wybrałam sobie filc, ponieważ pacynka w całości jest uszyta ręcznie, a filc super się nadaję do tego typu prac. Najpierw wykroiłam poszczególne części postaci, a następnie pozszywałam muliną. Aby postać nie była zupełnie płaska, głowę, włosy oraz suknię wypchałam lekko kulką silikonową. Na koniec kilka ozdób, aby księżniczka wyglądała bardziej dostojnie i gotowe.
Niestety zdjęcie, które mam jest bardzo kiepskiej jakości i lepszych już nie będzie. Raz, że pogoda była wtedy okropna, a dwa - zdjęcie robiłam w biegu, zawracając właściwie pacynkę wraz z jej nową właścicielką od drzwi. 



U mnie teraz szyją się poduszki, bardzo dużo poduszek ale o tym w najbliższym czasie. 

Ponadto trwają przygotowania do jarmarku przedświątecznego, który odbędzie się w Katowicach - Nikiszowcu. Będzie to mój pierwszy raz, jeżeli chodzi o udział w jarmarku jako sprzedawca, trzymajcie zatem kciuki :) Zaglądajcie też czasem na mojego FB tam będę wrzucać zdjęcia moich prac.
Na razie mocno się stresuję, ale decyzja została podjęta, wpisowe zapłacone, nie ma zatem odwrotu. Najbardziej boję się, że będzie zimno i po prostu zmarznę. 
Jarmark ma być dla mnie pewnego rodzaju próbą i wyzwaniem. W związku z tym, że jestem od niedawna rękodzielnikiem - przedsiębiorcą :) Tak, tak, wiem że niewiele osób o tym wie, bo się nie chwaliłam, ale założyłam własną działalność związaną z rękodziełem. Od dawna o tym marzyłam, a w tym roku marzenia wcieliłam w życie. Wiem, że będzie bardzo trudno przebić się na rynku, ale gdybym nie spróbowała, to czułabym pewien niedosyt. 

środa, 9 listopada 2016

Trochę recyklingu

Jestem ogromnym chomikiem i zbieraczem wszelakich "przydasi", które normalni ludzie wywalają po prostu do kosza. Nie zawsze jednak mam czas, aby tym rzeczom dać drugie życie :) 
Dzisiaj przedstawiam kilka pudełek, które doczekały się metamorfozy.
Pierwsze z nich to zwykłe pudełko z tektury w kolorze naturalnym, które samo w sobie było przepiękne i właściwie nic z nim nie trzeba było robić. Ale na wieczku była naklejka z logo firmy. której chciałam się pozbyć. Dlatego pokrywka została obklejona serwetką z motywem kamieni i pomalowana lakierem akrylowym. Dodatkowo brzeg obkleiłam taśmą bawełnianą.



Drugie pudełko, po butach, zostało po prostu obklejone okleiną zakupioną w sklepie. Okleinę kupiłam aby przetestować, czy jest coś warta i żałuję teraz, że tylko jedną rolkę, bo były różne wzorki. 

 

Z kolei pudełeczka po serkach pomalowałam białą farbą akrylową, poobklejałam serwetkami i również pomalowałam lakierem akrylowym. I w końcu moje drobne guziczki doczekały się uporządkowania. Pudełeczka są o tyle fajne, że można je powiesić. No i mają przezroczyste wieczka, dzięki którym widać jaki kolor guzików jest w środku i nic się nie kurzy :) 



 

wtorek, 1 listopada 2016

Słoneczne cotton balls

Choć za oknami szaro, zimno i mokro, u mnie przez kilka dni w domu było bardzo słonecznie. A to za sprawą sznurów cotton balls w kolorach żółto - pomarańczowych. Przygotowałam 5 sznurów po 20 lampek. Dekoracja jest już u nowych właścicieli i z tego co wiem bardzo się spodobała. Mnie zaś pozostały tylko zdjęcia, którymi chętnie się z Wami podzielę. Niech wprowadzą choć trochę energii i ciepła do Waszych domów i serc :)








Jeżeli jest ktoś chętny na podobną dekorację, wykonam z przyjemnością. Kolorystyka do uzgodnienia.

Pozdrawiam cieplutko :)

poniedziałek, 17 października 2016

Florek

Dzisiaj wpadam tylko na chwileczkę, aby przedstawić wam Florka.
Florek jest wesołym, bardzo przyjaznym dinozaurem. Takim do przytulania :)
I mam nadzieję, że spodobał się nowemu właścicielowi.
Dinuś ma około 25 cm wysokości od czubka głowy do końca łap, a długość około 40 cm licząc od pyszczka do końca ogonka.



środa, 5 października 2016

Stadko misiów

Niedawno, bo 30 września, obchodzony był Dzień Chłopaka. Także w przedszkolu, do którego uczęszczają moi chłopcy. Z tej okazji każdy chłopiec w ich grupie otrzymał spersonalizowanego misia. Misiaczki uszyłam ja :) Każdy ma około 20 cm wzrostu i wyhaftowane imię właściciela na brzuszku. Oczka z koralików i uśmiechnięta buźka wyszyta muliną.
A tak się prezentują misie na zdjęciu grupowym, niczym klony :)