...a właściwie dwa misie :)
Jako, że moi chłopcy po raz pierwszy w tym roku zetknęli się z przedszkolem, wiedziałam, że początki będą trudne. Żeby rozstania z mamą były łatwiejsze, obiecałam im uszyć małe misie, które będą mogły mieszkać np. w kieszonce ich spodni, a gdy się zrobi smutno, to wystarczy misia przytulić i już robi się lepiej.
Misie są w całości uszyte ręcznie, z małych elementów. I chociaż obydwa są z tego samego materiału i tej samej formy to jednak różnią się nieco. Chłopcy nie mogli się zdecydować, czy chcą misie siedzące, czy stojące, dlatego podniosłam sobie poprzeczkę i misie mają ruchome kończyny :)
Miś siedzący ma około 6 cm natomiast w wersji stojącej około 10 cm. Przez dwa pierwsze dni misiaczki rzeczywiście mieszkały w kieszonkach. Teraz wystarczy, że są w workach z dinusiami, o których pisałam w poprzednim poście i wiszą sobie w szatni.
A oto Bruno i Kubuś we własnej osobie :)